Esej o poznawaniu

Doświadczenie czegoś po raz pierwszy ekscytuje lub też spotyka się z brakiem naszej akceptacji dla rzeczy nowej. Powtarzanie zaś przyzwyczaja, prowadząc ostatecznie do znudzenia i zobojętnienia. Jakże ważne jest więc by rzecz cenną dla naszego umysłu smakować po trochu, unikając poczucia sytości. Błędem i szkodą jest tym samym uczynienie wyjątkowości powszednią. Choć powstrzymanie się przed taką pokusą nie jest sprawą prostą i wymaga nie lada dyscypliny.

Umysł ludzki szybko przyzwyczaja się do otoczenia w którym przyjdzie mu funkcjonować. Musi działać i walczyć o przetrwanie. Otoczenie, które prędzej czy później staje się tylko sceną, jest tłem dla aktywności decydujących o naszym losie.

Momentem w którym to jednak scenografia a nie sama życiowa rola wręcz musi być obiektem naszego zainteresowania jest dzieciństwo. Wtedy to też silnie kształtuje się świadomość która osadza nas w otaczającej rzeczywistości. Tak byśmy mogli w niej właściwie funkcjonować i odgrywać nasze życiowe role.

Umysł dziecka poznającego scenografię w której przyjdzie mu kiedyś walczyć o swój los pełen jest zachwytu i otwartości. Poczucie wstydu przed zadaniem niby zbyt naiwnego pytania jest mu obce. Wszak każda nowa informacja może uczynić przyszłe zmagania lżejszymi. To też umysł dziecka pytań zadaje co niemiara. Równocześnie, będąc uważnym obserwatorem swojego otoczenia.

Z czasem jednak uwaga ta zatraca się. Rytm dnia zarzyna narzucać jedynie podstawowy takt dla naszych działań. Cykliczność pór roku nabiera wymiar praktyczny, sprowadzając się do tak prozaicznych czynności jak zmiana przyodziewku. Oswojenie się z faktem przemijalności życia narzuca zaś ramy czasowe dla naszej aktywności i wymusza przyjęcie różnych strategii radzenia sobie z tymi nie koniecznie pożądanymi okolicznościami. O ile od czasu do czasu jakiś silny impuls potrafi ponownie wyrwać umysł ze sfery jego codziennej aktywności, to są to zazwyczaj już jedynie tyko epizody, zakończone szybkim powrotem do pewnego stanu ustalonego.

Jednym z najważniejszych pytań jakie pojawia się w umyśle dziecka jest to dotyczące przyczyny istnienia jego i świata który go otacza. Nie dzieje się to jednak tak szybko. Umysł dziecka stopniowo rozszerza sferę swojej percepcji otoczenia. Jego cały świat to początkowo łóżeczko w którym sypia. Z dnia na dzień poznaje pokój a następnie dom i podwórko. Poznawane jest kolejno miasto a odleglejsze wyjazdy kształtują pojęcie kraju. Zabawa z globusem stopniowo przyzwyczaja do myślenia o świecie jako kuli na powierzchni której żyjemy. Odpowiedzi na pytania dotyczące dwóch najbardziej wyraźnych obiektów na naszym niebie: Słońca i Księżyca pozwalają rozszerzyć percepcję dziecka o kolejny krok. Spektakularne zdjęcia galaktyk wzbudzają ciekawość do jeszcze potężniejszych skal. W małej główce dziecka zaczynają się kłębić myśli o czymś tak ogromnym, że nie jest w stanie nawet tego zobaczyć, a czego częścią przecież samo jest.

Pytanie dotyczące istnienia bierze swoje źródło również w innej obserwacji. Rzeczy, z pozoru, mogą istnieć ale również nie istnieć. To samo dotyczy zdarzeń które zachodzą lub też nie zachodzą. W pudełku dziecko znajduje cukierek lub też tam tego cukierka nie ma. Ludzie rodzą się i umierają. Słońce świeci w dzień i znika w nocy. A noc to ciemność.

Każdy kto pamięta zabawę w chowanego lub też obserwował bawiące się w chowanego dzieci mógł zauważyć bardzo charakterystyczne zachowanie. Mianowicie, małym dzieciom do schowania się wystarczy zasłonięcie oczów. Nie potrzebują znaleźć fizycznej kryjówki. W ich kształtującej się jeszcze świadomości doświadczenie ciemności w następstwie zasłonięcia oczów tożsame jest z brakiem ich obecności. Wydaje im się więc, że tym samym nie istnieją dla otoczenia i nie są widoczne dla współtowarzyszy zabawy.

Ciemność jest w umyśle dziecka tożsama z brakiem istnienia. I tak właśnie, jak dobrze pamiętam, wyobrażałem sobie nicość będąc małym chłopcem.

black
Dziecięce wyobrażenie nieistnienia.

Dochodzimy tutaj do kluczowej kwestii. Otóż umysł dziecka w sposób, wydaje się, naturalny dochodzi do koncepcji przejścia pomiędzy nicością a istnieniem, która towarzyszy mu do życia dorosłego. Próba zrozumienia tego zagadnienia stała się źródłem wielu koncepcji metafizycznych, które ukształtowały świat w którym żyjemy. Rozważania te przyczyniły się również do rozwoju myśli naukowej, będąc źródłem zarówno idei filozoficznych jak i inspiracją do badań w obszarze nauk przyrodniczych. Gdzieś z tyły głowy, to właśnie chęć wniknięcia w głębię tego zagadnienia kierowały moimi decyzjami związanymi z podjęciem studiów i później pracą naukową w obszarze fizyki teoretycznej oraz kosmologii.

Trzeba tu podkreślić fakt, że jako ludzie mamy, chociaż bardzo rozwinięte to jednak, ograniczone możliwości poznawcze. Staramy się zrozumieć Przyrodę wykorzystując pojęcia które są przyswajalne dla naszej umysłowości. Wynikają one z naszego doświadczenie i ukształtowane zostały w okresie dorastania. W oparciu o nie budowany jest nasz obraz rzeczywistości. Trzeba sobie jednakże zdawać sprawę z ich ograniczeń. Próba zrozumienia fundamentalnych warstw rzeczywistości wymaga niejako wyjścia poza granicę możliwości percepcji człowieka i posługiwania się nowymi, nie znanymi z życia codziennego, pojęciami. Narzędzi, będących wytworem myśli ludzkiej, umożliwiających wykonanie kroku w przód dostarczają nam matematyka i fizyka.

Przywołane pojęcie “nieistnienia” jest zaś fizyce obce. W świecie fizycznym, różne formy materii i energii mogą podlegać przeobrażeniom – tak zwanym procesom. Kiedy umieramy, atomy z których jesteśmy złożeni nie znikają. Przyjmują natomiast inną formę organizacji. Ponadto, w trakcie naszego życia, atomy te podlegają ciągłej wymianie. Jesteśmy więc procesami nie zaś ustalonymi bytami. Nie zaobserwowano by kiedykolwiek coś fundamentalnie przepadło, czyli przestało istnieć.   Żaden eksperyment nie wykazał również, że cokolwiek pojawiło się w naszym rzeczywistym świecie znikąd, czyli, że (z naszej perspektywy) wcześniej nie istniało. Mamy więc dowód na to, że różne formy energii i materii mogą istnieć. Obserwujemy je. Nie dysponujemy natomiast jakąkolwiek ewidencją tego, że cokolwiek  może “nie istnieć”.  

Czy więc naturalnym stanem rzeczy i w konsekwencji naszego Świata, który się z tych rzeczy składa, jest po prostu istnienie? Chodź wciąż można czuć tutaj pewien dyskomfort, bo przecież, jak to Wszystko po prostu istnieje? Nie musiało się skądś wziąć? Jednakże, rozumiejąc zarówno głębię świata fizycznego jak i będąc świadomym granic naszych zdolności poznawczych, nie jest to dla mnie koncepcja na tyle abstrakcyjna by nie móc jej zaakceptować. Jest uważam racjonalna. To znaczy, przy obecnym stanie wiedzy, jest to punk widzenia ze znanych mi najbardziej minimalistyczny. Nie wymagający odnoszenia się do koncepcji dalekich od weryfikowalnych.

Skoro więc pojecie “nieistnienia” nie ma fundamentalnego charakteru i nikt nigdy nie zaobserwował czegoś co wcześniej nie istniało, w jakim celu posługiwać się takim pojęciem? Z pewnością jest ono wciąż przydatne w codziennej wymianie informacji, gdzie znaczenie tego słowa jest jasne i nie istnieje ryzyko nadużycia. W rozważaniach dotyczących spraw podstawowych, należy się jednak wykazać dużą ostrożnością, gdyż istnieje uzasadnione ryzyko ekstrapolacji tego pojęcia poza obszar jego stosowalności, co niestety wciąż ma miejsce. Co więcej jestem zdania, że posługiwanie się pojęciem „nieistnienia” w kontekście Wszechświata wprowadziło wiele, posługując się eufemizmem, nieporozumień. 

Czym więc zatem jest stan “istnienia”? Jest to rzeczywistość którą uparcie staramy się zrozumieć.  Wiemy jednak, że na przykład fizyka mikroświata (mechanika kwantowa) dopuszcza różne interpretacje tego co możemy nazwać obiektywną rzeczywistością. Szczegółowe omówienie tego zagadnienia wychodzi jednak poza ramy tego eseju.  W skali makroskopowej, za roboczą definicję naszego istnienia możemy zaś przyjąć chociażby fakt czytania tego zdania. 

Rekapitulując, to, że rzeczy istnieją jest faktem empirycznym. Obserwujemy ich obecność zarówno bezpośrednio za pomocą posiadanych przez nas zmysłów jak również pośrednio, wykorzystując różnorakie urządzenia pomiarowe. Energia i materia mogą ulegać przekształceniom, ale nie giną i nie pojawiają się znikąd. Pojawienie się czegoś z niczego nie zostało nigdy zaobserwowane. Daje nam to podstawy do stwierdzenia, że nieistnienie nie istnieje. Samo pojęcie “nieistnienia” pomimo zaś swojej ograniczonej stosowalności, wciąż może być z powodzeniem stosowane w wielu sytuacjach życia codziennego. Rozumiejąc to, nie pozostaje nam nic innego niż zaakceptować fakt istnienia Wszechświata.

© Jakub Mielczarek

“…Nothingness does not exist
No thing has ever become nothing
And nothing has never become something
What is has always been and will always be”

John Frusciante, After the Ending

One thought on “Esej o poznawaniu

  1. Myślę, że w kontekście świadomości jednostki możemy śmiało mówić o “nieistnieniu”. Z tej perspektywy zamiana jednej energii w drugą czy jednej materii w inną jest bez znaczenia. Zastanawiam się tylko czy owo “świadome nieistnienie” wobec braku świadomości “nieistnienia” nie jest czasem procesem niezauważalnym. Coś jak sen w nocy, który trwa 9 godzin a daje wrażenie położenia się wieczorem i wstania rano. Uważam, że to chyba najgorsza opcja – przepraszam za poruszenie kwestii filozoficznych na blogu związanym z fizyką, ale jakoś tak nie mogłem się powstrzymać.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s